Serial Dojrzewanie na platformie Netflix w mig zdobył ogromną popularność i stał się przyczynkiem do dyskusji o nastolatkach. W przejmujący, niezwykle realistyczny sposób pokazuje pewne zjawiska związane z dojrzewaniem. Po licznych wiadomościach od moich klientów i obserwatorów, chciałam się podzielić moimi odczuciami. Uprzedzam – to nie jest profesjonalna recenzja, raczej kilka myśli i obserwacji, które chcę zachować i podać dalej chętnym. Co ważne – piszę to jako edukatorka rodziców i trenerka higieny cyfrowej.
Czytając dziesiątki postów i opinii, nie mogę się pozbyć wrażenia, że zbyt często poświęcamy najwięcej uwagi nie temu co trzeba a umyka nam to co najważniejsze. Wiele wątków z tego serialu zapamiętam na długo. A przy każdym z nich dźwięczy mi głośno jak ważne jest wyjście poza utarte ścieżki myślenia i uważne słuchanie.
O czym nie jest serial Dojrzewanie?
Przede wszystkim, wbrew najczęściej powtarzanym opiniom, dla mnie to zupełnie nie jest serial o mediach społecznościowych i tym jakim są zagrożeniem oraz ich zgubnym wpływie na nastolatki. Czy internet jest pełen hejtu, przemocy rówieśniczej i zagrożeń dla młodzieży? Tak, może taki być. Czy telefony, media społecznościowe i internet są doskonałym narzędziem w rękach przemocowców? Tak, mogą być.
Jednak nie dam się przekonać, że uczniowie tamtej szkoły, jeśli zabierzemy im ograniczymy Internet i telefony, staną się empatycznymi i serdecznymi kolegami. No nie. Ale wierzę, że ich poczucie bycia niezrozumianymi narośnie, i że znajdą inny sposób, inną formę przemocy, żeby sobie z tym radzić. Złość i napięcie mają to do siebie, że muszą znaleźć ujście – to naturalna potrzeba organizmu.
Tak, bezpieczeństwo dzieci i młodzieży w sieci powinno być lepiej chronione. Nawet jak będzie, nie zwalnia to rodziców z konieczności edukowania i wychowywania.
W pewnym momencie pada zdanie: Był w swoim pokoju, myśleliśmy, że jest bezpieczny.
Nie, nie był. Dziecko z telefonem tylko pozornie jest obok nas. Nie wiemy gdzie jest. Dlatego jak mantrę będę powtarzać, że nie czas online jest najważniejszy.
To, że nastolatek korzysta z telefonu dużo nie oznacza, że ma problemy, a to że mało – że wszystko jest ok. O tym jest mój e-book „Jeśli nie szlaban, to co?”
O czym jest serial Dojrzewanie?
Dla mnie to serial o tym jak trudne jest dojrzewanie i jak bardzo dorośli nie rozumieją wyzwań tego okresu, próbując tłumaczyć wszystko ze swojej perspektywy.
To też serial o tym jak niszczący jest brak poczucia bycia akceptowanym i wystarczającym. Przecież tata kocha syna i chce jak najlepiej. A syn widzi, jak ten odwraca wzrok, kiedy nie daje sobie rady w sporcie. Chłopak widzi się takim jakim widzą go rodzice. Ale tak głębiej, a nie tak jak mówią w okrągłych słowach. Doskonała lekcja czym jest a czym nie jest Akceptacja.
Odcinek kręcony w szkole. Na samo wspomnienie czuję ścisk w żołądku. Bezsensowne lekcje, nauczyciele, którzy nie kojarzą uczniów, atmosfera lęku, pogardy, przemocy na każdym kroku. Samym policjantom trudno tam wytrzymać. Patrzenie na tę szkołę ze świadomością, że dzieciaki spędzają w niej kilka godzin dziennie aż boli.
Nie mam odpowiedzi kto jest winny tej sytuacji – czy cały system, czy jednak poszczególni ludzie. Chcę wierzyć, że każdy ma wpływ na to co robi wokół siebie, jak traktuje swoje otoczenie, jak określi cel swojej pracy. I bardzo bym chciała, by dorośli pracujący z młodzieżą przejrzeli na oczy i zobaczyli jak ogromny wpływ mają na młodych ludzi. Nie myślę tu o poziomie wiedzy. Ale myślę tu o poczuciu bycia ważnym, widzianym i słyszanym.
Nie mam też jednoznacznej odpowiedzi na pytanie co i kiedy poszło nie tak, że doprowadziło bohaterów do historii opowiedzianej w serialu; tych wątków i przypuszczeń jest za dużo. Jednak zostałam z przekonaniem, że w tej szkole wydarzy się więcej tragedii. Bo dorośli zamiast zbliżyć się do nastolatków, spróbować ich zrozumieć, pozostają w swojej obojętności i poczuciu, że „nastolatki tak mają i trzeba przeczekać”. Jak napisała Karolina Korwin-Piotrowska w swojej recenzji: „Ludzie są dobrzy. Ale okoliczności mogą uczynić ich potworami”.
Rodzina. W wielu recenzjach opisywana jako “normalna”. O tym można by gadać bez końca. Nie znajdziemy jednoznacznej odpowiedzi na pytanie co i kiedy poszło nie tak, że doprowadziło bohaterów do historii opowiedzianej w serialu, a chłopak nie miał z kim porozmawiać o tym czym się mierzy.
Widzę rodziców, którzy chcą jak najlepiej, starają się, jednak wielu rzeczy nie widza i nie słyszą.
Czy to oznacza, że jest przepis, jak zobaczyć i usłyszeć wszystko, a przynajmniej więcej? Nie. Jednak miewam wrażenie, że rodzice maluchów szaleją z poradnikami aż za bardzo, a kiedy dzieciaki rosną już się tak nie starają, tak nie szukają odpowiedzi i rozwiązań, staja sie mniej czujni. Próbują przetrwać trudy dorastania z myślą “jakoś to będzie”.
Nie chcę uogólniać, dramatyzować, wzbudzać wyrzutów sumienia. Ale chciałabym, aby każdy mógł podpisać się pod zdaniem “oprócz tego że chciałem dobrze, podjąłem konkretne kroki, żeby lepiej dogadać się z moim nastoletnim dzieckiem”.
Serial Dojrzewanie – ważne dla każdego rodzica
Na koniec chyba najważniejsze: rzeczywistość pokazana w serialu NIE DOTYCZY WSZYSTKICH NASTOLATKÓW. W emocjach wywołanych przez DOJRZEWANIE łatwo wpaść w wyrzuty sumienia, zadręczać się pytaniem „czy robię wszystko co trzeba?”, niemal panikować na sam widok telefonu, nerwowo szukać sposobów na ograniczenie dostępu do internetu. To nie pomoże, wręcz odwrotnie. Kluczowe jest zebrać myśli, spojrzeć z dystansu i realnie spojrzeć na wyzwania swojej rodziny i co można z tego serialu wziąć dla siebie. A ewentualne zmiany zacząć od małych kroków. ROZMAWIAJCIE.
Według mnie to doskonałe kino. Odcinki są kręcone jednym ujęciem co robi ogromne wrażenie. Aktorzy są wybitni. Dzięki temu historia niemal przenika przez ekran – ja czułam sceny całą sobą i ściskały mnie za gardło.
Napisało do mnie sporo rodziców, którzy się wahają, czy obejrzeć, trochę się boją czy i jak dźwigną. Jeśli czujesz, że nie masz siły na oglądanie, nie chcesz się wystawiać na emocje związane z dramatami nastolatków, nie oglądaj. Możesz zrobić mnóstwo innych wspierających rzeczy. Możesz też porozmawiać ze swoim nastolatkiem jak trudno było Ci się oprzeć presji „bo przecież wszyscy oglądają i mówią, że to ważne” – to też będzie miało ogromną wartość.
I na koniec jeszcze. Nie wiem co by uratowało tamta rodzinę, tamto środowisko. Ale wiem z całą pewnością, że dorośli, którzy radzą sobie ze złością, frustracją, bezsilnością, umieją te trudne emocje wyrażać bezpiecznie i zdrowo to nastolatki, które ufają, czują wsparcie, chcą rozmawiać. Tam tego na pewno zabrakło. Nie nauczysz dzieci radzenia sobie z trudnymi emocjami, jeśli sama tego nie umiesz. Więc jeśli chcesz się nauczyć, koniecznie skorzystaj z mojego szkolenia TRENING CIERPLIWOŚCI.

